
Praca behawiorysty to często spotkania z niezwykłymi ludźmi i ich psami. Każda konsultacja to inna, niejednokrotnie poruszająca historia, z której płynie cenna lekcja dla nas wszystkich. Postanowiłam dzielić się nimi z Wami w nowym cyklu na blogu – o bohaterach moich konsultacji.
Dziś opowiem Wam o Heńku. To 2-letni labrador retriever, który od małego zmagał się z ogromnymi wyzwaniami zdrowotnymi. Niefortunne złamanie łapy w wieku szczenięcym i diagnoza dysplazji stawów sprawiły, że jego dorastanie zostało zdominowane przez wymagające operacje i długie miesiące rekonwalescencji. Heniek zawsze był energicznym i aktywnym psem, a z czasem całkowicie stracił głowę dla piłki. Po zabiegach konieczne było ograniczenie aktywności fizycznej do minimum, co było nie lada wyzwaniem dla opiekunów, którzy robili wszystko, by pies odzyskał sprawność.
Z jakimi wyzwaniami mierzyli się opiekunowie Heńka?
Głównymi wyzwaniami Heńka były: pobudliwość, nerwowe reakcje na psy spotykane na osiedlu oraz uzależnienie od pogoni za piłką. Rzuty i pogoń za piłką, które de facto miały rozładować napięcie psa, z czasem zaczęły dyktować warunki. Henio ochoczo prowadził swoich opiekunów do miejsc, w których dotychczas biegał za piłką. W znikomym stopniu interesował się środowiskiem. Domagał się „zabawy” dającej namiastkę polowania za zwierzyną, co wprowadzało go w stan euforii, a jednocześnie wywoływało frustrację i generowało wysoki poziom stresu. To właśnie dlatego podczas spacerów Henio często był nadmiernie pobudzony i nerwowo reagował na psy za płotem czy przejeżdżające ulicą motory.
Świadome podejście opiekunów

Opiekunowie Heńka bardzo świadomie zgłosili się do mnie z prośbą o pomoc w znalezieniu nowych pomysłów na wspólne aktywności podczas spacerów. Wiedzieli, że aby pomóc Heńkowi odzyskać równowagę i chronić jego stawy, muszą całkowicie przedefiniować pojęcie „dobrej zabawy”.
Warto wiedzieć, że intensywne bieganie za piłką to obciążenie zarówno dla układu nerwowego psa, jego psychiki, jak i narządu ruchu. Nagłe zrywy, gwałtowne hamowanie i skoki to aktywność ryzykowna, a dla psów z problemami ortopedycznymi – wręcz niebezpieczna.
Jak odczarować spacer bez rzucania psu piłki?
Podczas konsultacji skupiłam się na pokazaniu opiekunom Heńka aktywności, które z powodzeniem mogą oferować psu na spacerach. Postawiliśmy na kontakty z innymi psami i bogatą eksplorację: wspólne przystanki na obserwację świata, swobodne węszenie na długiej lince oraz poznawanie nowych ścieżek spacerowych.
Bardzo ważnym elementem stały się zabawy węchowe. Są one doskonałą okazją do tego, aby pies odnosił sukcesy i budował pewność siebie w sposób bezpieczny i konstruktywny. W przeciwieństwie do intensywnego biegania za piłką, praca nosem wycisza układ nerwowy, a jednocześnie daje psu ogromną satysfakcję z wykonanego zadania. Dzięki tym zmianom Henio uczy się, że spacer to czas wspólnego odkrywania, uważności, wędrowania i odpoczynku u boku opiekunów.
Widzisz w tej historii swojego psa? Jeśli Wasze spacery stały się wyzwaniem i źródłem stresu, skorzystaj z mojego wsparcia podczas konsultacji behawioralnej. Wspólnie znajdziemy drogę do spokojniejszej codzienności!

