W mojej codziennej pracy z psami i ich opiekunami często zauważam pewien powtarzający się schemat: problem z zachowaniem psa postrzegany jest jak uciążliwy błąd w systemie, który wymaga jak najszybszej naprawy. Pojawia się frustracja, wysokie oczekiwania i presja na natychmiastowy efekt. A gdyby tak zmienić nastawienie opiekunów? Co stałoby się, gdybyśmy na terapię behawioralną spojrzeli jak na szansę do wzajemnego poznania i zbudowania więzi z psem?
Idealnym tego przykładem jest historia Emilii i jej psa Flippera. Ta dwójka przeszła niesamowitą, choć wymagającą drogę, którą dziś chcę się z Wami podzielić.
Przeszłość, która zostawia ślady

Flipper to 7-letni kundelek w typie teriera. Jego przeszłość nie jest do końca znana. Wiemy, że przez długi czas był bezdomny, a jego wyłapanie graniczyło z cudem. Już wtedy, gdy żył na ulicy, jego główną strategią przetrwania był dystans – powarkiwał i groził nawet tym, którzy go dokarmiali i starali się mu pomóc. W 2022 roku Flipper trafił pod opiekę Kraśnickiego Stowarzyszenia Pomocy Zwierzętom „Tulimy”, skąd adoptowała go Emilia. Dopiero później okazało się, że pies ma w ciele śrut, a jego dotychczasowe doświadczenia z ludźmi zrodziły w nim traumę, która odebrała mu zaufanie do otoczenia.
Do nowego domu Flipper przyniósł przytłaczający bagaż doświadczeń:
- Zachowania agresywne wobec ludzi (w tym ugryzienia i tzw. przytrzymania zębami).
- Silną potrzebę kontroli – Flipper dystansował ludzi, pilnował otoczenia oraz swojej opiekunki. W efekcie ich relacja stała się bardzo nierówna. Pies zaczął dyktować warunki.
Klucz do zmiany: Zrozumienie, granice i jasna komunikacja z psem
Praca z psem z tak trudną przeszłością wymaga uważności i cierpliwości, ale i żelaznej konsekwencji. Emilia okazała się opiekunką idealną – zaangażowaną i otwartą na wiedzę. Co było kluczem do sukcesu?

- Edukacja otoczenia i zarządzanie przestrzenią: Pierwszym krokiem było zidentyfikowanie, jakie zachowania ludzi budzą w psie niepokój i zadbanie o to, aby nikt nie naruszał jego przestrzeni – nie nachodził na Flippera frontalnie, nie inicjował kontaktu ani go nie dotykał. Emilia stała się niejako rzeczniczką Flippera, dzięki czemu pies mógł poczuć się w obecności obcych ludzi komfortowo.
- Nauka stawiania granic: Ważnym obszarem pracy była jasna i czytelna komunikacja Emilki z Flipperem. Prowadząc konsultacje behawioralne, często spotykam opiekunów, którzy z obawy lub poczucia winy nie dają sobie prawa do stawiania psu granic czy komunikowania, że na coś się nie zgadzają. Emilia nauczyła się to robić z szacunkiem do psa, dzięki czemu Flipper poznał jasne zasady panujące w ludzkim świecie i poczuł się w nim bezpieczniej niż dotychczas. Pies zrozumiał, że to człowiek zarządza sytuacją, a jemu samemu nie grozi niebezpieczeństwo. To pozwoliło zdjąć z jego barków ciężar odpowiedzialności za cały świat.
- Bezpieczne laboratorium, czyli spacery socjalizacyjne: Istotnym elementem terapii Flippera były również spacery socjalizacyjne. Dzięki nim regularnie spotykał psy i ludzi, którzy każdorazowo szanowali jego przestrzeń oraz granice. Udział w kontrolowanych spotkaniach dał Flipperowi solidną bazę do tego, by zacząć ufać otoczeniu i swojej opiekunce.
Emilio, jeśli to czytasz – dziękuję Ci za tę współpracę, zaufanie, regularny kontakt i serce włożone w proces terapii Flippera. Jesteście wspaniałym teamem, który podziwiam!



Jako behawiorystka nie boję się wyzwań i chętnie podejmuję pracę z psami po trudnych przejściach. Jeśli czujesz, że w pracy ze swoim psem stoisz w miejscu, tracisz motywację lub powoli opuszcza Cię nadzieja – skorzystaj z mojego wsparcia podczas konsultacji behawioralnej. Zapraszam do kontaktu.

